--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Prolog
Hana Moete z reguły była zwyczajną dziewczyną. Jedyną rzeczą która wyróżniała ją na tle innych nastolatek były włosy i oczy. Różowe, a dokładniej mówiąc blado-różowe. Mimo wszystko dziewczyna prowadziła szczęśliwe życie. Miała przyjaciół, ciepły dom w którym zawsze czekał na nią świeży obiad, dobre oceny no i oczywiście własnego kota. Ona i jej matka mieszkały z babcią, która dwa lata temu straciła męża. Lecz pewnego razu jej życie całkowicie się zmieniło...
Właśnie zaczynało się lato. W tym roku było wyjątkowe gorące i mało osób miało ochotę smażyć się na słońcu które wyjątkowo dawało się we znaki. Mała grupa osób wesoło się śmiała idąc chodnikiem. Wyglądało to tak, jakby na świecie istniała tylko ta czwórka a wojen, chorób czy innych równie niebezpiecznych rzeczy wcale nie było. Było już późne popołudnie i wyglądało na to że większość uczniów już dawno rozszedło się do domów.
- Haha, musimy to kiedyś powtórzyć, Hana-chan! - nagle krzyknęła czarnowłosa dziewczyna idąca po prawej stronie różowowłosej.
- Racja, jak rzuciłaś tam wtedy do kosza do wszystkich aż szczęki opadły! - nadal śmiał się brązowowłosy chłopak.
- Przesadzacie, to był zwykły rzut, chociaż tego karpia jakiego zrobiła Aiko nigdy nie zapomnę! - po chwili też zaczęła się śmiać.
- N-nie musiałaś m-mi pomagać Hana-san... - do rozmowy dołączyła się niska brunetka idąca po lewej stronie Moete.
- Oj tam, przesadzasz! Nie możesz się tak dawać, ro-zu-miesz? - ostatni wyraz charakterystycznie wypowiedziała sylabami, kiwając przy tym wskazując palcem to w lewo, to w prawo.
- T-tak... - odpowiedziała brunetka i szybko wbiła wzrok w chodnik.
Po jakimś czasie wszyscy rozszedli się do domów. Był już wieczór, i Hana już dawno wróciła do domu.
- Hana, Alice! Kolacja! - krzyknęła brązowowłosa kobieta i na idealnie zaścielony stół ułorzyła dodatkowe dwa talerze z jedzeniem. Wyglądało naprawdę niesamowicie, a gdybyście mogli poczuć zapach tych potraw, umarlibyście z apetytu.
- Świetnie! - wydawać by się mogło, że mała dziewczynka która właśnie zbiegła po schodach, jest mniejszym duplikatem kobiety która właśnie przyjaźnie się uśmiechała i podawała szklankę ze świeżym kompotem.
Po chwili po schodach zeszła Hana, która w żadnym calu nie przypominała ani matki, ani ojca, ani chociażby młodszej siostry. Jej długie proste, blado-różowe włosy sięgały jej do kolan, a grzywka która zasłaniała jej brwi dodawała jej uroku. Oczy tego samego koloru co włosy, były mądre i przyjazne. Skromny ubiór, jaki zazwyczaj nosiła, tylko dodawał jej niewinności. Od taki sobie...aniołek.
Lecz to był tylko...
- Sen. - powiedziała dziewczyna, która właśnie została bezlitośnie obudzona przez zaglądające do jej okna promyki słońca, a jej blado-różowe włosy bezceremonialnie opadały na białą pościel łóżka...
Oj, kiedy ja oglądałam Inuyashę! Ale fakt, bardzo ciekawe anime, choć troszkę przedłużane w niektórych momentach, ale całościowo świetne.
OdpowiedzUsuńRozdział fajnie sie czytało, choć można by było popracować nad opisami.
Pozdrawiam i zapraszam do siebie!
http://paranormalactivityclub.blogspot.com/
http://white-of-crime.blogspot.com/
http://smocze-krolestwo.blogspot.com/